„W kraju cedrów” Recenzja

W listopadzie 2010 roku w Bibliotece Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ukazał się zeszyt pt. „W Kraju Cedrów” pod redakcją Sekretarza Generalnego Rady dra hab. Andrzeja Krzysztofa Kunerta. Jest to druga po „Polskich cmentarzach wojennych w Iranie” publikacja z serii Nekropolie Narodowe.
Niniejsza publikacja opracowana przez Marzenę Zielińską-Schemaly oraz Dariusza Abramciów, to zarys historyczny dziejów Polaków w Libanie oraz odciśniętych ich obecnością śladów na ziemi cedrowej: od czasów Wypraw Krzyżowych po wiek XX. Zeszyt uzupełniony jest fotografiami z prywatnych archiwów oraz wspomnieniami Polaków, którzy w latach 1940-1950 znaleźli przyjazne miejsce po czasach katorgi w śniegach Syberii czy stepach Kazachstanu.
Język i styl, którymi posługują się autorzy, są przystępne i nie sprawiają problemów    w zrozumiałym odbiorze treści. Jakość druku przejrzysta i przyjemna, grafika i papier na bardzo dobrym poziomie. Fotografie i skany w dużej ilości, pochodzą z prywatnych zbiorów libańskich Polaków i Wspólnoty Polskiej w Libanie, z archiwów Ambasady RP i Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym,  a także własnego autorstwa, co sprawia że są cenne i unikatowe.
Zdjęcie okładki przedstawia Cmentarz Wojenny w Bejrucie, który jest wpisany na listę obiektów chronionych przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.
Grono potencjalnych odbiorców niestety jest niewielkie. Okażą się nimi zawężone grona osób ściśle związanych z Libanem.
Czytelnika może zainteresować obecność wybitnych polskich postaci w krainie cedrów. Jak tu trafili, co robili i co ich łączyło z tym niewielkim zakątkiem ziemi na świecie. Spośród wielu wymienionych osób, na szczególną uwagę zasługują: Juliusz Słowacki, o. Maksymilian Ryłło, Hanka Ordonówna czy Karol Schayer.
„W kraju cedrów”, to 60 stronicowy przegląd dziejów rodaków i wydaje się być za krótki. Dużą cześć materiału zajmują ciekawe fotografie, jednak niekiedy żądny wiedzy czytelnik chciałby dowiedzieć się więcej o tak ciekawej historii. Zdjęcie okładki znajduje odzwierciedlenie w treści, ale tylko fragmentaryczne, a sam zeszyt zawiera o wiele więcej. Zdjęcie nie nawiązuje bezpośrednio do tytułu, jednak dla większości czytelników jego przekaz powinien być zrozumiały.

Z pewnością niniejsza publikacja jest bardzo ciekawa i ważna, dlatego powinna stać się zalążkiem do szerszej już publikacji.

Edyta Kunc