Kim jesteśmy

Podczas długoletniej wojny domowej Liban podzielony był na strefy wyznaniowe, rządzone przez swoich liderów. Niewidzialna granica, zwana linią demarkacyjną, uniemożliwiała bezpieczne przemieszczanie się ludności. Zawężały się kontakty między Polakami, a brak polskiej prasy i mediów oddalał nas od macierzystej kultury. Ambasada PRL nie należała do miejsc przyjaznych dla swoich rodaków. Dopiero w 1991 roku nastąpił przełom. Ówczesny radca ambasady, pan Piotr Kowalski, zmienił kierunek polityki wobec Polonii libańskiej, a efektem nowego nastawienia do niej,było udostępnienie pomieszczenia recepcyjnego ambasady na zebrania Polaków. Podczas skromnego przyjęcia z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja padła propozycja spotkań, w każdą pierwszą sobotę miesiąca. Na odzew nie trzeba było długo czekać. Już pierwsze, czerwcowe zgromadzenie pokazało, jak trafny był to pomysł. Szybko narodziła się koncepcja założenia „Klubu Polskiego”. Powstał 5-osobowy komitet założycielski. Entuzjazm i zaangażowanie, towarzyszące zgromadzeniom, inspirowały nas do dalszego działania. Z nadejściem lata pomyślałyśmy o koloniach letnich dla dzieci i młodzieży. W realizacji tego zamysłu pomógł nam ks.Kazimierz Gajowy ze Zgromadzenia Księży Salezjanów, który zajmował się organizowaniem wypoczynku letniego dla okolicznej młodzieży. Przy wspólnym wysiłku grupka polonijnych dzieci mogła spędzić dwa tygodnie w Centrum Młodzieżowym Don Bosco, w pięknie położonej miejscowości górskiej Daher El-Houssoun.

Jesienią 1991 roku został powołany 5-osobowy komitet cmentarny, który zajął się porządkowaniem Cmentarza Uchodźców Polskich w Bejrucie. Okres wojny doprowadził to miejsce do kompletnej ruiny, stało się ono skupiskiem gruzu i śmieci. Poświęcenie i praca powołanego komitetu cmentarnego doprowadziły do odbudowy tego symbolicznego miejsca, na którym przetrwała pamięć o wielu wspaniałych Polakach. Drugiego listopada zebrało się tam liczne grono osób pragnących oddać hołd pochowanym tam rodakom i pomodlić się nad ich grobami w blasku płonących świec. Tradycja mszy na polskim cmentarzu i palenia zniczy na grobach w dzień Wszystkich Świętych przetrwała do dzisiaj. Przez wiele lat pani Maria Iskandar opiekowała się tym skrawkiem polskiej ziemi w Bejrucie, który jest swoistym pomnikiem-symbolem polskości w Libanie.

Kiedy przełomowy rok 1991 zbliżał się ku końcowi, nadeszły święta Bożego Narodzenia, a wraz z nimi – nowe wyzwania. Dnia 28 grudnia w Ambasadzie RP zorganizowałyśmy bal choinkowy dla najmłodszych. Były występy, konkursy oraz św.Mikołaj z workiem pełnym prezentów. Uśmiechnięte buzie naszych pupilków tryskały radością. Odkryli oni jeszcze jeden akcent tych jakże magicznych świąt, a dla nas był to sygnał do dalszej pracy na rzecz integracji najmłodszego pokolenia. Niewątpliwie te urocze chwile zostaną im w pamięci przez wiele lat. Każdego roku staramy się organizować dziecięcą zabawę choinkową, której jedynym sponsorem pozostaje nadal Ambasada RP w Bejrucie.

Wyjątkowo ostra zima w 1992 roku spowolniła naszą aktywność. Spotkania odbywały się regularnie, ale frekwencja była niska. Dopiero zbliżające się święta Wielkiej Nocy obudziły w nas energię do pracy. W Wielką Sobotę (18-tego kwietnia), w małej zaniedbanej kapliczce Zmartwychwstania Pańskiego w Rawda, nieżyjący już dziś ks.Leon Fronckiewicz odprawił uroczystą mszę, po której wszyscy przeszli do przyległego budynku, do niewielkiej sali, specjalnie przygotowanej na święcenie pokarmów i świąteczny poczęstunek. Duży, stojący pośrodku stół przyciągał wzrok kolorowymi koszyczkami, pięknie zdobionymi jajkami i pachnącymi wypiekami -atmosfera prawdziwie świąteczna! Były konkursy na najciekawszą pisankę i na najsmaczniejsze ciasto, były wielkanocne nagrody i serdeczne ciepłe życzenia. Poczuliśmy się wtedy jak jedna wielka, polska rodzina, a tradycja spotkań Wielkanocnych trwa do dziś.

Beirut, Wielkanoc - Wielka Sobota, 1993

W tym samym roku jednym z ważniejszych wydarzeń był Zjazd Polonii i Polaków z Zagranicy, który odbył się w Krakowie w dniach 19 – 23 sierpnia. Wzięli w nim udział przedstawiciele Polonii z 42 państw świata. Anna Saleh i ja reprezentowałyśmy jedną z najmniejszych i najmłodszych organizacji polonijnych ale i jedną z wielu oczekujących pomocy i wsparcia. Zagadnienia poruszane przez uczestników prac komisji problemowych dzieliły się na dwa główne nurty: problemy Polaków ze Wschodu i problemy Polaków ze świata zachodniego. Może to zabrzmi paradoksalnie, ale żaden z tych nurtów nie był nam bliski. Choć niektóre poruszane w nich kwestie dotyczyły również naszych bolączek, to podawane przez rozmówców recepty na ich rozwiązanie nie miały u nas zastosowania. Jednak kontakty z przedstawicielami Wspólnoty Polskiej i MEN okazały się bardzo pomocne. W końcowej uchwale Zjazdu zamieszczono stwierdzenie, że należy uwzględnić pomoc kulturalną placówkom w krajach takich jak: Australia, Liban i Brazylia. Nasza obecność na forum polonijnym była dla nas nowym i cennym doświadczeniem, a także odegrała ważną rolę w świadomości innych uczestników zjazdu.
Pozwolę sobie przytoczyć mały epizod. W czasie rozmów zauważyłam zdziwienie osób, patrzących na nasze identyfikatory z napisem Liban, a ktoś nawet zapytał: „to wy jeszcze żyjecie?” Dla wielu osób ten mały zakątek ziemi kojarzył się tylko z wojną, a przecież dla nas była to druga ojczyzna. Wtedy zrozumiałyśmy, jak wiele mamy do zrobienia, aby zmienić obraz tego pięknego bliskowschodniego kraju w świadomości ludzi nie znających realiów Libanu.

W drugim półroczu 1992 roku nastąpiła zmiana nazwy z”Klubu Polskiego” na stowarzyszenie „Wspólnota Polska w Libanie” (WPL). Powstał projekt statutu, który regulował zasady i cele naszej działalności oraz powstała idea legalizacji stowarzyszenia zgodnie z prawem libańskim.

Pierwszy zarząd WPL, Bejrut 1992

W dniu 29 listopada, w Alumni Club w Bejrucie, odbyło się Walne Zebranie i wybory do zarządu WPL. Na pierwszym tego rodzaju zebraniu zatwierdzony został statut i wybrany (w glosowaniu tajnym), na okres dwóch lat, 10-osobowy zarząd, któremu przewodniczył pan Ryszard Wierzba-Wendorff. Po trzech miesiącach zrezygnował on z pełnienia swojej funkcji, a stanowisko prezesa objęła pani Przemysława Hernacka – Azzi, która piastowała ten urząd przez 3 kolejne kadencje (1994-1999).

Po rocznych przygotowaniach, w lutym 1993r., rozpoczęła swoją działalność Szkoła Języka i Kultury Polskiej. Zajęcia odbywały się raz w tygodniu (tak pozostało do dzisiaj). Wspólnym wysiłkiem zdołaliśmy załatwić lokal, sprowadzić podręczniki szkolne z Polski i znaleźć nauczycielki chętne do pracy społecznej. Do szkoły oprócz dzieci i młodzieży, uczęszczali również dorośli Libańczycy, zainteresowani naszą kulturą.

Brat Władysław Kuraś z nauczycielkami i uczniami Szkoły Języka Polskiego

W programie nauczania poza lekcjami języka polskiego są także zajęcia z historii i geografii Polski. Od momentu otwarcia szkoły po dzień dzisiejszy ponad setka uczniów skorzystała z jej dobrodziejstwa (wielu z naszych podopiecznych studiuje na polskich uczelniach, wielu już je skończyło). Patrzymy z dumą i podziwem na ich osiągnięcia i zapał do pracy, a przecież nie jest łatwo wytłumaczyć dziecku, że w piątki po południu musi jeszcze raz iść do szkoły,podczas gdy jego libańscy rówieśnicy grają w piłkę. Są to dzieci, dla których język polski jest trzecim lub czwartym z kolei, a mimo to nie rezygnują z jego nauki. Aby sprostać wymogom tego trudnego zadania, jakim jest przekazywanie wiedzy i krzewienie polskości, trzeba włożyć dużo serca i pracy. Wiem coś o tym, bo sama przez wiele lat uczestniczyłam w procesie nauczania, pełniąc funkcję dyrektora szkoły z ramienia WPL. Dlatego z wielkim uznaniem patrzę na moje koleżanki – Anię Saleh i Alicję Kamle, które wytrwały w tej jakże potrzebnej misji, przekazując kolejnemu młodszemu pokoleniu wartości zdobyte w swojej ojczyźnie. Przez wiele lat korzystaliśmy z gościnności szkół prowadzonych przez Zakon Braci Szkolnych, co zawdzięczamy bratu Władysławowi Kurasiowi, członkowi tego zgromadzenia i dyrektorom owych szkół.

Dziś sprawa wygląda nieco inaczej. Dzięki pomocy finansowej Wspólnoty Polskiej od ubiegłego roku wynajmujemy odpłatnie sale lekcyjne w szkole Świętego Franciszka w Bejrucie. Opłacamy również autokar, który dla wielu dzieci jest jedyną możliwością dotarcia na zajęcia lekcyjne. Nagrodą dla prymusów naszej szkoły są kolonie w Polsce, organizowane przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w Warszawie.

Wiosną 1993 roku „Wspólnota Polska w Libanie” została oficjalnie zarejestrowana.
Po legalizacji WPL nadszedł czas na znak firmowy i legitymacje członkowskie. Pani Agnieszka Helou, z zawodu plastyk, zaprojektowała logo, a resztą prac zajął się zarząd naszego stowarzyszenia. Zbliżało się święto Konstytucji 3 Maja i trzecia rocznica naszej działalności. Postanowiliśmy to uczcić, tym bardziej, że polska placówka dyplomatyczna nie planowała z tej okazji żadnej uroczystości. Dnia 4 maja 1994 roku, w klubie nocnym Jet-Set w Tabarja sala zapełniła się gośćmi. Przyjechali Polacy z Trypoli, Saidy i Bejrutu. Obecni byli również przedstawiciele Ambasady RP,duszpasterze Polonii i reprezentantki wspólnoty niemieckiej. Po oficjalnym przemówieniu pani prezes WPL Przemysławy Hernackiej-Azzi i wręczeniu legitymacji członkowskich rozpoczęła się część mniej oficjalna przy obficie zastawionym bufecie.

Z kolei w kwietniu 1995 roku, dzięki wspólnym staraniom Ambasady RP, Polonii i WPL, został zorganizowany wieczór poetycki Juliusza Słowackiego.Patronat nad tym ważnym w dziejach libańskiej Polonii wydarzeniem objął były minister kultury Libanu Michel Edde. Recytacje utworów polskiego wieszcza w języku ojczystym, francuskim oraz arabskim prezentowali członkowie naszego stowarzyszenia i przedstawiciele Polonii. Z tej okazji wydano również okolicznościowy informator o życiu i twórczości poety. Na ten niecodzienny wieczór licznie przybyli rodacy, jak również kulturalne elity Libanu. Libańskie stacje telewizyjne emitowały fragmenty uroczystości.

Ku naszej radości, wielce oczekiwana wizyta papieża Polaka w Libanie wreszcie doszła do skutku. Wieść o spotkaniu z tym wielkim człowiekiem zdawała się być pięknym snem. Jednak nie był to sen. Siedmioosobowa delegacja z WPL została przyjęta przez Jego Świętobliwość na prywatnej audiencji 10 maja 1997 roku. Rezygnując z własnego wypoczynku znalazł on czas, żeby spojrzeć w oczy każdej z nas i obdzielić ciepłym słowem. Przekazałyśmy Ojcu Św. książkę o.Kamila Kantaka, oprawioną w drewno cedrowe, z napisem wykutym w złocie. Najcenniejsze w tym podarku było serce tych, którzy skromnie wydanej książce dodali kunsztu. Jan Paweł II pożegnał nas słowami: „Pozdrawiam i błogosławię wszystkich Polaków w Libanie”.

Nasze zaangażowanie i praca, poświęcone libańskiej Polonii, zostały docenione. Złoto-srebro-brąz i puchary to doroczne nagrody POLONUSA, przyznawane organizacjom polonijnym z całego świata przez Klub Publicystów Polonijnych Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. Spośród zgłoszonych do nagród 82 kandydatów WPL znalazła się w grupie najlepszych. W gmachu Dziennikarzy Polskich w Warszawie, 26 marca 1998 roku, przy udziale przedstawicieli Rządu RP, Komitetu Integracji Europejskiej i zaproszonych gości odbyło się uroczyste wręczenie nagród.

Członkowie WPL z pucharem POLONUSA, 1998

Z rąk senator Janiny Sagatowskiej miałam zaszczyt odebrać puchar i dyplom uznania dla naszej organizacji za ogrom pracy, włożony w krzewienie i umacnianie polskości.
Trudno zapomnieć o zasłudze byłego radcy ambasady RP Henryka Piaszczyka, który zgłosił nasze stowarzyszenie do nagrody, opisując osiągnięcia, jakimi możemy się pochwalić.

Gościliśmy w Libanie wielu Polaków ze świata kultury, polityki i religii. Jedną z nich była Marszałek Senatu prof.Alicja Grześkowiak. Jej spotkanie z Polonią i przedstawicielkami WPL wspominamy bardzo ciepło. Szybko zdobyła naszą sympatię dzięki swojej serdeczności i otwarciu na wszelką pomoc i współpracę. Przemówienie, wygłoszone przez Panią Marszałek podczas spotkania z Polonią dnia 21 lutego 1999 roku, poruszyło nas do głębi. Oto fragment tego wystąpienia: „Cieszę się niezmiernie, iż mogę dziś jako Marszałek Senatu Rzeczpospolitej Polskiej spotkać się z Państwem. Ze mogę spotkać się z przedstawicielami Wspólnoty Polskiej działającej w Libanie, jedynej zarejestrowanej organizacji typowo polonijnej w krajach arabskich. Polska jest dumna, że Polacy i osoby polskiego pochodzenia mieszkające za granicą współuczestniczą w rozwoju państw, których są obywatelami. Liban i Polska mają wiele podobnych doświadczeń historycznych, dzięki którym porozumienie między naszymi narodami mimo tak wielkiej różnicy kulturowej jest łatwiejsze. To rząd polski w Londynie jako pierwszy uznał niepodległość Libanu a rząd libański jako jeden z ostatnich uznał legalność wasalnego rządu w Warszawie. (…. )
W trakcie moich rozmów z Prezydentem, Premierem, Przewodniczącym Parlamentu i wielu innymi podkreślam, że w Libanie żyją Polacy, że współpraca między naszymi krajami powinna zostać zacieśniona. Podziękowałam za gościnę jaką otrzymali Polacy w Libanie podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu. Ciepłe przyjęcie, z jakim się spotkałam, pozwala mi sądzić, iż nastąpi znaczne ożywienie stosunków polsko-libańskich. Dziękuję, iż to właśnie zaproszenie, wystosowane przez Wspólnotę Polską, było tym pierwszym impulsem, który legł u podstaw wizyty Marszałka Senatu Rzeczpospolitej Polskiej, pierwszej wizyty na tak wysokim szczeblu przedstawiciela władz polskich w Libanie”.

Marszałek Senatu A.Grześkowiak z Polonią, 1999

Marszałek Senatu A.Grześkowiak z Polonią, 1999

Innym istotnym wydarzeniem dla Polonii libańskiej był udział pani Hanny Abi Akar (prezesa WPL w latach 1999-2002) w konferencji p.t. „Polska kultura emigracyjna i dziedzictwo narodowe za granicą”. W sali posiedzeń Senatu RP, dnia 25 maja 1999r. pani prezes wygłosiła opracowany przez siebie referat o dziejach Polaków w Libanie od średniowiecza po czasy współczesne. Podkreśliła ona rolę naszej organizacji i wkład pracy jaki wniosła w integrację Polonii. Spośród szeregu interesujących sprawozdań przedmówców z całego świata, referat naszej koleżanki zdobył duże uznanie.

Pod skrzydłami naszej organizacji znaleźli również schronienie polscy emigranci, którzy przeżyli łagry sowieckie i dotarli do Libanu w latach 40 i 50-tych. Tu się uczyli, pracowali i tu pozostali zakładając swoje rodziny, przy tym dbając o godny wizerunek Polaka. Dla nich właśnie, raz w roku, organizujemy specjalne zebrania, na których wręczamy Seniorom symboliczne upominki wykonane przez panie z zarządu WPL. Podczas tych skromnych uroczystości filiżanka herbaty smakuje „inaczej”, bo wspomnienia z dawnych lat nadają jej wyjątkowego smaku. Mile wspominamy wspólne biesiady, choć z przykrością musimy stwierdzić, że ostatnio uczestniczy w nich coraz mniej osób. Coraz bardziej zaczyna być widoczna wymiana pokoleń. Wielu odeszło już na zawsze z szeregów Polonii, a młodsi, żyjący w Libanie ponad 30 lat, wstąpili w szeregi polonijnych Seniorów.

W ciągu 15 lat naszego istnienia kolejne wybory do zarządu WPL niosły za sobą zmiany personalne i organizacyjne. Co nie oznacza, że nie było wśród nas weteranek, dla których praca na rzecz innych stała się życiową pasją. Organizowałyśmy odczyty, wycieczki krajowe i zagraniczne oraz bale karnawałowe z loterią fantową. Zawsze chętna do pomocy i niezawodna w zdobywaniu fantów była pani Maria Iskandar. Wieloletnią tradycją stały się rodzinne pikniki w cieniu piniowego lasu w Don Bosco (organizowane z okazji Dnia Dziecka), jak również spotkania dla Polek, podczas uroczystego obiadu w dniu Święta Kobiet. Duszą organizacyjną imprez kulturalnych była pani Małgorzata Siranossian, której poczucie humoru udzielało się dosłownie wszystkim. Dla usprawnienia funkcjonowania naszej wspólnoty utworzyliśmy następujące sekcje: oświatową, kulturalną, historyczną, cmentarną i socjalną. Odpowiedzialność za ich działalność ponoszą władze Wspólnoty. Obecnie na czele naszej organizacji stoi prezes pani Małgorzata Husami, która jest również inicjatorką i współorganizatorem jubileuszu 15-lecia istnienia „Wspólnoty Polskiej w Libanie.” Natomiast pomysłodawcą specjalnego wydania magazynu „Polskie Cedry” jest pani Marzena Schemaly, przedstawicielka młodszej generacji tutejszej Polonii.

Polonia libańska różni się od innych. Jej specyfika polega na tym, że składa się głównie z kobiet – żon Libańczyków. Większość z nich ma wykształcenie wyższe lub średnie, ale tylko nieliczne pracują zawodowo. Dopiero w drugim pokoleniu pojawiają się mężczyźni – synowie Polek. Podstawowym więc celem naszej działalności jest podtrzymywanie tradycji, kultury i języka ojczystego, jak również zachowanie świadomości polskiego pochodzenia u dzieci urodzonych w tym kraju. Ważnym zadaniem jest także opieka nad miejscami pamięci narodowej i krzewienie kultury polskiej wśród Libańczyków.

Niekwestionowanym sukcesem WPL jest wydawany (od marca 1997 roku) miesięcznik „Polskie Cedry”. Pomysłodawcą pisma jest pani Aldona Kamińska-Achkar (przez ponad rok była ona jego redaktorem naczelnym). Później redakcję miesięcznika przejęła pani Anna Saleh, (były prezes organizacji w latach 2002-2004) i do dziś sprawuje nad nią pieczę. Gazetka w swojej treści jest bogata, zawiera dużo materiałów na temat działalności i życia Polonii w tym kraju,jak również szereg ważnych informacji z Polski i Libanu.Są w niej prezentacje najciekawszych pozycji literackich, artykuły okolicznościowe i wiele innych ciekawych pozycji. Zasłużoną korektorką naszego miesięcznika jest pani Halina Chehab.

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska w Libanie” jest organizacją o skromnym potencjale finansowym, pochodzi on wyłącznie ze składek członkowskich i darów. Dopiero od niedawna wspomaga nas Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w Warszawie, poprzez refundację kosztów wydawnictwa „Polskie Cedry”, wydatków na szkołę oraz innych imprez okolicznościowych.

Za współpracę oraz wspomaganie statutowej działalności naszej organizacji, WPL przyznała w latach 1992-2005 dziewięciu osobom członkostwo honorowe. Ostatni dyplom członka honorowego został wręczony J.E. Ambasadorowi RP Waldemarowi Markiewiczowi, od którego otrzymujemy pomoc i wsparcie.

W krótkim zarysie przybliżyłam Państwu historię, cele i osiągnięcia stowarzyszenia „Wspólnoty Polskiej w Libanie.” 15 lat to szmat czasu niosący za sobą mnóstwo wydarzeń lecz trudno w skrócie o wszystkich napisać. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu sprostałam temu zadaniu.

W imieniu zarządu WPL przekazuję serdeczne podziękowania instytucjom rządowym, kościelnym, stowarzyszeniom, fundacjom i wszystkim osobom prywatnym, którzy przyczynili się do realizacji celów i zadań oraz rozwoju naszej organizacji.

Izabella Karczewska-Ayat

Beirut, 2006