Polski Cmentarz Wojenny

 

W kwietniu 2010r. został zniszczony polski cmentarz w Bejrucie, odnowiony kilka miesięcy wczesniej staraniem ROPWiM. Ambasada poinformowała o tym fakcie libańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale jak dotąd nie zostały podjęte żadne działania. Tym bardziej dochodzenie. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy miejsce pochówku polskich uchodźców jest dewastowane.
Od czasu jego odbudowy na początku lat 90-tych przez społeczny komitet, w którego skład wchodzili Państwo Baroud, Pan Andrzej Kassab, Pan Ryszard Wendorff i Pani Teresa Kamieniarz, nie ma jasnej decyzji, kto powinien opiekować się cmentarzem.
Przypomnijmy, że przez wiele lat Wspólnota Polska w Libanie opłacała robotnika, który co miesiąc sprzątał jego teren. Niemniej jednak brakowało dozorcy, który stale pilnowałby cmentarza, jak w przypadku sąsiednich nekropolii: francuskiej i brytyjskiej.
Poniżej przedstawiamy tłumaczenie artykułu, który został zamieszczony w libańskim tygodniku „L’Hebdo Magazine” 30 kwietnia 2010r i ktory przypomina o niezwykłej historii cmentarza.

Pamięć o ogromnym Cierpieniu.
Na południu miasta, niedaleko obozu palestyńskiego Sabra, w zamęcie bejruckich przedmieść znajdują się cmentarze. Komunalny Bejrutu, brytyjski z dobrze utrzymanym trawnikiem, pełnym kwiatów, francuski cmentarz wojskowy oraz cmentarz polskich uchodźców. Ostatnio nazwany Polskim Cmentarzem Wojennym.
Dwudziestego czwartego kwietnia minister Andrzej Przewoźnik, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa oraz biskup polowy Tadeusz Płoski mieli uczestniczyć w inauguracji odnowionego w grudniu cmentarza polskich uchodźców. Obaj zginęli w katastrofie samolotu, który rozbił się w Rosji 10 kwietnia. Razem z 88 członkami polskiej delegacji mieli wziąć udział w uroczystościach związanych z siedemdziesiątą rocznicą masakry polskich oficerów w Katyniu.
Jakby tego było mało, w tym samym czasie cmentarz został na nowo zdewastowany. Trzydzieści cztery nagrobki zostały przewrócone. Czy powodem były zabawy w złym guście, czy nietolerancja? „Akt ten jest przykładem ignorancji i braku szacunku”, denerwuje się Marzena Zielińska-Schemaly, prezes Wspólnoty Polskiej w Libanie.
Cmentarz istnieje od 1947 r., naprzeciwko budynku elektrowni. Stanowiąc część francuskiego cmentarza wojskowego został całkowicie zniszczony podczas wojny domowej. Odbudowano go dopiero w 1991 r. Chociaż obok znajdują się dziesięciopiętrowe bloki, cisza, przerywana śpiewem ptaków, jest wszechobecna w tym miejscu ostatniego spoczynku.

Sowieckie ofiary.
Kim byli polscy uchodźcy, którzy przybyli do Bejrutu, apatrydami, ofiarami wojny, czy wiecznymi emigrantami?
Żeby zrozumieć ich los trzeba wrócić do września 1939 r. i początku II wojny światowej. Stalin zawarł wtedy z Hitlerem pakt, żeby opanować Polskę. Z jednej strony Gestapo, z drugiej mniej znane radzieckie NKWD, które deportowało „1,5 miliona Polaków do obozów” do Azji centralnej albo na Syberię, z których „400 do 800 tysięcy zginęło w okresie dwóch pierwszych lat”, jak podaje Stephane Meylac w Le Monde z 28 maja 1990r.

„Mieszkaliśmy w Równem, w części Polski, która w międzyczasie stała się regionem Ukrainy. Rosjanie zabrali nas w 1939r.”, opowiada Sława Azzi. „Mój ojciec był urzędnikiem państwowym i jeńcem wojennym, ale deportowano także zwykłych ludzi. Transportowano nas w zwierzęcych wagonach aż do Wołogdy na Syberii. W obozie było bardzo zimno. Temperatura osiągała nawet -40 stopni. Zakwaterowano nas w drewnianych barakach, których nieszczelne deski przepuszczały mroźne powietrze. Warunki były ekstremalne. Wielu Polaków umarło, innym trzeba było amputować kończyny. Mężczyźni pracowali przy wyrębie lasu. Dzieci musiały uczęszczać do radzieckiej szkoły. Miałam siedem lat. To było straszne. Dziecko nigdy tego nie zapomni.”

W czerwcu 1941r., III Rzesza napadła na Związek Radziecki. To wydarzenie spowodowało całkowitą zmianę sytuacji uwięzionych Polaków.
Na mocy  porozumienia z 31 lipca, podpisanego przez ministrów spraw zagranicznych Polski i ZSRR, kilkadziesiąt tysięcy deportowanych Polaków zostało zwolnionych z obozów.
„Nic nie mieliśmy”, przypomina sobie Sława Azzi,

„Podróżując pieszo albo wozami zdołaliśmy dołączyć do generała Andersa, dowódcy polskiej armii na Bliskim Wschodzie, w Buzułuku. Następnie przez Uzbekistan dotarliśmy do Iranu. Uczniowie zostali wysłani do zakładów w Isfahanie, oddzielnych dla dziewcząt i chłopców. Była nas 300 dziewcząt.”

Na spotkaniu u szaha Iranu i jego żony Surayi, Sława poznała jednego z kuzynów władcy, mecenasa zakładu dla chłopców, który poprosił o jej rękę. Matka nie zgodziła się na małżeństwo 14-letniej córki. Po trzech latach uchodźcy wyjechali albo do Palestyny albo do Libanu.

„Doskonale pamiętam, że adres naszego nowego miejsca pobytu brzmiał: Góry Libanu, Bejrut, SYRIA. Kiedy dotarliśmy do Zahle nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy. W Libanie? Nikt nie słyszał o takim państwie. Wielka Brytania, która potrzebowała naszych żołnierzy finansowała pobyt. Otrzymywaliśmy rodzaj stypendium w wysokości 110 liwrów dla dorosłych i 95 liwrów dla dzieci, wystarczająco, żeby opłacić pokój u libańskiej rodziny, prąd i kupić żywność.”

Studenci, przyszła polska elita, uczęszczali albo do polskiego liceum w Ghazir albo rozpoczęli studia na libańskich uniwersytetach: Akademii Sztuk Pięknych (ALBA), Uniwersytecie Św. Józefa (USJ), Amerykańskim Uniwersytecie w Bejrucie (AUB). Z 6000 polskich uchodźców, którzy przybyli do Libanu, tylko jedna dziesiąta wróciła do Polski. W kraju Cedrów pozostały tylko Polki, które wyszły za mąż za Libańczyków. Pozostali uchodźcy wyjechali w latach 1947-1950 do Stanów Zjednoczonych lub Wielkiej Brytanii. Sława wyjechała kontynuować swoje studia do Anglii, żeby w 1951r. wrócić do Libanu i poślubić Pana Azzi.

Cmentarz pamięci.
W rogu na prawo gazeta, butelki, torba po chipsach, zużyte chusteczki świadczą o wizycie „persona non grata”. Pomiędzy wywróconymi nagrobkami można odnaleźć ten, oznaczający miejsce pochówku znanego architekta Karola Schayera, który w znaczący sposób wpłynął na libańskie rozwiązania urbanistyczne i zafascynował całe pokolenie architektów. Spółka z inżynierem Bahige Khoury Makdissi i architektem Wassek Adib zaowocowała 140 obiektami, z których najbardziej znanymi są Hotel Carlton (niedawno zburzony), Horse Shoe (obecnie kawiarnia Costa) na Hamrze oraz Klub Absolwentów AUB.

„Udało mu się stworzyć architekturę lokalną, w jej kontekście, nie kopiując form z przeszłości, łącząc niezależność z nowoczesnością”, podkreśla Georges Arbid, profesor architektury na AUB.

W 1940r., wiedząc, że znajduje się na liście Gestapo, zdecydował się wyjechać do Palestyny, następnie przebywał w Erytrei, żeby w 1946r. osiąść w Libanie, gdzie założył własne biuro architektoniczne. Zakochany w kraju cedrów, zdecydował się jednak na wyjazd do Stanów Zjednoczonych w 1970r. Libański obywatel, utalentowany grafik, innowator, wrócił rok później, po śmierci i został pochowany w Libanie.

Na murze po lewej stronie, wmurowana tablica upamiętnia obecność polskiej Marleny Dietrich, gwiazdy pierwszej połowy XX wieku, Hanki Ordonówny.
Tancerki, aktorki i piosenkarki, dla niej pisali najlepsi polscy poeci, a mężczyźni ją uwielbiali. Jesienią 1939 r. została aresztowana przez Gestapo. Jej mąż, hrabia Michał Tyszkiewicz zdołał ją uwolnić. Niestety oboje zostali zatrzymani w Wilnie i wysłani do obozów w Uzbekistanie, gdzie pracowali jako robotnicy w bardzo trudnych warunkach. W końcu w 1942r. dołączyli do polskiej armii gen. Andersa, gdzie Hanka Ordonówna zajmowała się sierocińcem z 200 dziećmi, które później zdołała przenieść do Bombaju w Indiach. Sama przybyła do Jerozolimy, a następnie w 1945r. do Libanu, żeby leczyć gruźlicę w sanatorium w Bhamdun. Już nie śpiewała, ale realizowała się w malarstwie. Zmarła w 1950 r. i została pochowana na cmentarzu polskich uchodźców w Bejrucie. Jej prochy w 1990 r. zostały złożone w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach.

Po prawej stronie znajduje się inna tablica poświęcona libańskim dzieciom, które zostały tutaj pochowane podczas wojny domowej.
Na cmentarzu znajduje się również grób księdza Kamila Kantaka, jeńca wojennego, który cudem uniknął masakry w Katyniu w 1940r. Podobnie jak Bolesława Baake, malarza i profesora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który dotarł do Libanu w 1945 r. Zmarł w 1963 r. na gruźlicę.

„Naprawdę, Libańczykom nic nie można zarzucić. Przyjęli nas z ogromną życzliwością i zrozumieniem. Spontanicznie. Bardzo nas to zdziwiło”, opowiada Sława Azzi.

Polski konsul, Sławomir Krajczyński przygląda się zniszczonemu cmentarzowi „To straszne co się stało. Ci ludzie już tyle wycierpieli.”
Cmentarz zostanie na nowo odrestaurowany, a jego otwarcie nastąpi latem. Pozostaje tylko pytanie: czy polscy uchodźcy, którzy umarli w Libanie będą mogli spoczywać w pokoju?

Delphine Darmency

L’Hebdo Magazine” 30 kwietnia 2010r
Tł: Marzena Zielińska – Schemaly

Ważne daty :
17 sierpnia 1944 r.: Polski rząd w Londynie jest pierwszym na świecie, który uznaje „bezwarunkową niepodległość” Libanu i Syrii.
Rok 1951: Jako znak wdzięczności za przyjęcie uchodźców, rząd Polski na uchodźctwie przyznaje prezydentowi Libanu, Beszara El-Khoury, najwyższe odznaczenie Order Orła Białego, przyznawane tylko wyjątkowo.
Rok 1956: Liban nawiązuje stosunki dyplomatyczne z PRL

Dodaj komentarz